World Grand Prix 2016- dzień 1

bandicam-2016-10-03-01-00-0

Pierwszy wieczór i już mamy potwierdzenie, że na tym turnieju zawsze jest wiele niespodzianek. W pierwszej rundzie odpadają James Wade i Robert Thornton.

Pojedynek obrońcy tytułu (Thorntona) miał niesamowity finisz. Przy stanie 1:1 w setach i przegrywając 1:2 w legach, Robert był zagrożony. Podziałało to na niego motywująco i dopingująco, gdyż wszedł w lega 5 perfekcyjnymi lotkami (a szósta lecąca w T20 spadła na ziemię). W tym czasie Bunting męczy się z wejściem do gry- chyba 6 lotek zmarnował. Gdy myślimy, że Robert doprowadzi do remisu- zacina się i nie może trafić doubla na zakończenie. Nie pamiętam dokładnie, ale chyba 7 razy próbował i nic- Stephen zakończył mecz. Wściekłość, żal i „czemu, jak i za co?” u Roberta. Ciężko będzie przełknąć tę gorzką pigułkę.

bandicam-2016-10-03-00-59-4Bardzo wielu kibiców czekało do później nocy, aby zobaczyć mecz Kinga i van Barnevelda. Także stwierdziłem, że nie mogę tego przegapić. Mervyn to zawsze bardzo groźny, dobrze rzucający przeciwnik. A Barney to… wiadomo. Raz idzie, raz nie, raz się chce, raz nie… Pomyślałem „jeśli Barney ma formę, to da czadu w tym pojedynku. Będzie musiał się wspiąć na wyżyny, aby King go nie wyautował”. Nie zawiodłem się. Raymond zagrał taki mecz, że miło patrzeć. Dwukrotnie zakończył lega samym środkiem. Dodatkowo przyjmował to z całkowitym spokojem i pewnością: „no a czego się spodziewaliście? jak miało nie wejść? przecież tam właśnie rzucałem….”. Weszli na scenę pod rękę, razem, zadowoleni i uśmiechnięci. Schodzili osobno i tylko Barney się szczerze uśmiechał.

Na kolejne dni życzę dalszych emocji i poprawy realizacji zawodów. Coś ta kamera nie nadążała często za akcją.

A na koniec- Jenkins rzucił dzisiaj Robin Hooda- chyba dawno nie widziałem 🙂

bandicam-2016-10-03-00-57-0
bandicam-2016-10-03-00-04-4

Statystyki: