World Darts Championship PDC 2014- dzień 8

Pojedynkiem wieczoru miało być spotkanie Barney-Jabba, gdzie na przekór wszystkim twierdziłem, że Caven wygra.

I bardzo niewiele brakowało. Niewiele zabrakło także do 9 lotki w wykonaniu Jamiego.

Ale to i tak nic w porównaniu do tego, co działo się w ostatnim spotkaniu…

Teraz dopiero będzie ciekawie!

Peter Wright 4-2 Per Laursen

Statystyki: http://live.dartsdata.com/MatchView.aspx?MatchId=91625

Wright znów zaszalał z ubiorem i ogólnie- stylizacją. Dzisiaj na brodzie miał namalowaną choinkę z bombkami.

Dodatkowo zagrał dzisiaj innymi niż zazwyczaj lotkami. Tak akurat Mistrzostwa jako idealne środowisko testowe ;)

Sam pojedynek- jeden z lepszych jak do tej pory. Laursen bezproblemowo dawał radę Peterowi, a nawet przewyższał go wynikiem (było 1:2 w setach). „Pary” nie starczyło jednak na całe spotkanie i ostatnie dwa sety Wright mógł zagrać spokojniej.

Nie udało się Wrightowi sięgnąć po średnią 100 punktów ze spotkania, chociaż było blisko. Może, gdyby kilka doubli więcej weszło… Wszystko przed nim.

Laursena należy pochwalić za bardzo dobry występ (chociaż po średniej nie widać). Brawa za zejście ze 128 przez Bull’s Eye na seta.

Powinienem także nadmienić, że Wright rzucił 7 perfekcyjnych lotek. Coś wisi w powietrzu…

Darter Peter Wright

Darter Peter Wright

 

Raymond van Barneveld 4-3 Jamie Caven

Statystyki: http://live.dartsdata.com/MatchView.aspx?MatchId=91635

Pierwszy set dla Cavena. Drugi dla Barnevelda (było 2:2 w legach i Caven miał szansę na wynik). Trzeci zaczynał Jamie, ale to Barney zgarnął punkt. Była tu jakaś 10 i 11 lotka- wiecie, normalne granie na poziomie ;)

Jesteśmy w czwartym secie przy stanie 2:0 w legach. Jamie po bardzo dobrej chwili gry doprowadza do remisu. Decydującego i niezwykle ważnego w kontekście całego meczu lega zaczyna Barney.

Wtedy właśnie Caven rzuca 8 perfekcyjnych lotek i myli się o grubość wolframowego barrela na D12! Lega wygrywa (a więc i seta) i doprowadza do wyrównania. Po chwili znów punkt po jego stronie- 2:3.

Wtedy budzi się Barney- 11 lotka, przełamanie lega i 3-0 set dla niego! Mamy 3:3 w setach i zbliżamy się do końca. Niech ten mecz trwa!

Ale nie jest nam to dane. Raymond jest na fali, niezwykle opanowany i po fascynującym, niesamowitym, emocjonującym pojedynku wygrywa 4-3.

Darter Jamie Caven

Darter Jamie Caven

 

Phil Taylor 3-4 Michael Smith

Statystyki: http://live.dartsdata.com/MatchView.aspx?MatchId=91635

Mistrz już pierwszego lega zakończył zejściem ze 156 punktów. Jak to mogło podziałać na młodego jeszcze Smitha?

Mógł się przestraszyć, zwątpić i rozbić.

Mógł też się wkurzyć mobilizująco i pokazać Mistrzowi, kto tu dzisiaj rządzi.

I właśnie drugą opcję „wybrał” (i zrealizował) młody podopieczny Andersona w Team Unicorn- Michael Smith.

W gorącej wodzie kąpany, lekko szalony przy tarczy, porywczy w rzutach… nie wiem, jak to wyrazić. Smith popełnił wiele błędów w czasie pojedynku, wiele razy łapał się za głowę. A po chwili rzucał maksa…

W decydującym legu (na przewagi już) także był maks. W czasie pojedynku zdarzyła się 11 lotka (180 Michaela, 180 Taylora, 180 Michaela).

Wytrzymał pięknie presję, która była przeogromna. Widać było później w wywiadzie, jakie emocje targały Smithem. Phil Taylor odmówił udzielenia wywiadu po swojej przegranej. Ładnie bił brawo, poczekał aby pogratulować, uśmiechnął i wyszedł, zostawiając przeciwnika w chwale.

Co teraz?

Po całym roku dominacji Phil Taylor odpada w 2 rundzie Mistrzostw Świata. A był murowanym faworytem przynajmniej na finał.

Jak to się stało, jak Michael to zrobił?

Byliśmy świadkami wydarzenia, które będzie się wspominać świat. Historii.

Darterska walka Dawida z Goliatem…

 

Ta przegrana zmienia zupełnie spojrzenie na te Mistrzostwa i uczestników finału. Powoduje, że inni gracze mogą dostać „powera” (niefortunne sformułowanie podczas nieobecności Phila „The Power” Taylora ;) ) i uwierzyć w szansę na finał.

Oj- zacieram ręce na kolejne dni i rundy.